Lista aktualności Lista aktualności

Dębowe jabłuszka

„Na wyspach Bergamutach podobno jest kot w butach”, a poza nim „na dębach rosną jabłka w gronostajowych czapkach”. W lasach radziwiłłowskich nie widzieliśmy kota w butach, ale „jabłuszka” na dębie już tak. Oczywiście jabłka w przenośni, bo w rzeczywistości charakterystyczne twory na liściach dębu to galasy.

Galasy to ogólna nazwa dla wyrośli powstałych na skutek działania głównie owadów, ale także m.in.: nicieni czy roztoczy. Kształt i wielkość galasów to dobry trop do rozpoznania owada siedzącego w środku. Wszystko dlatego, że te cechy są często specyficzne dla gatunku sprawcy. Chyba najczęściej spotkać można galasy na liściach dębu, ale można je znaleźć także na np.: lipie, jaworze lub dzikiej róży.

Galasy na liściach dębów to sprawka owada - galasówki dębianki. Wewnątrz kulek schowane są samice, które jeszcze jesienią (lub dopiero wiosną) dobierają się do pączków dębowych i składają na nich jaja (niezapłodnione). Powoduje to powstanie małych wyrośli, z których pod koniec maja wychodzą zarówno samce jak i samice. Następnie samice składają jaja (zapłodnione) na spodniej stronie liści dębów i wtedy właśnie powstają charakterystyczne „kulki”. W środku tych kulek ukryte są samice, a cykl się zamyka.

Co ciekawe przez stulecia wyciąg z galasów używany był do wytwarzania atramentu. Na uwagę zasługuje także leczniczy charakter galasów. Galasy dębowe zawierają sporo garbników, a także taninę. Dzięki temu wykazują właściwości dezynfekcyjne oraz tamujące krwawienia. Potrafią także zmniejszać opuchliznę. Mogą być stosowane jako naturalny plaster na drobne skaleczenia czy obrzęki. Ponadto w przypadku problemów jelitowych (biegunki) garbniki zawarte w galasach przychodzą z odsieczą. Jak podaje dr Henryk Różański kwas galusowy (zawarty w wielu roślinach, a także w galasach) charakteryzuje się właściwościami przeciwwirusowymi oraz antybakteryjnymi. W literaturze można znaleźć wiele przepisów na preparaty wytworzone z zastosowaniem galasów. Wszystkich zainteresowanych zgłębieniem tematu odsyłamy do publikacji dr Różańskiego.