|
|
Wciąż pamiętamy o Hubalu
30 kwietnia w czwartkowe przedpołudnie, przy szańcu w Anielinie ponad 200 osób uczciło 69 rocznicę śmierci mjr Henryka Dobrzańskiego HUBALA. Uroczystość zorganizowały - Zespół Szkół Zawodowych im. Hubala w Radomiu oraz Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Łodzi. Na zaproszenie przyjechali uczniowie ze szkół w Aleksandrowie Kujawskim, Brudzewicach, Przysusze, Przybranowie, Ruskim Brodzie, Radomiu i Wrocławiu. Stawili się również harcerze z Opoczna i Przysuchy, Strzelcy z Radomia oraz odtwórcy ról w inscenizacji historycznej „Hubalowe Zaduszki” Aleksandra Suska („Tereska”) i Mariusz Król („Barbarycz”). Dużą grupę stanowili leśnicy, gospodarze terenu i współorganizatorzy uroczystości, z Łodzi, Opoczna i Radomia. Nie zabrakło również tych najbardziej zasłużonych – kombatantów. Przy Szańcu reprezentowali ich członkowie Środowiska Żołnierzy AK Okręgu Radom. Był również przedstawiciel Misji Pojednania z Ciechocinka, która od wielu lat wspiera środowiska hubalczyków i westerplatczyków. Uroczystości rozpoczęła msza święta z pięknym kazaniem patriotycznym prowadzona przez ks. prof. dr hab. Piotra Zwolińskiego oraz ks. dr Waldemara Glińskiego. Na długo przed uroczystością Uczniowie ZSZ im. Hubala w Radomiu zwrócili się do swoich kolegów ze szkół z całego Kraju, które za swego patrona obrały Majora Henryka Dobrzańskiego z apelem o zapalenie o godzinie 12.00 zniczy w miejscach pamięci poświęconych Hubalowi i Jego żołnierzom. Po zapaleniu zniczy, przy podniesionych sztandarach dowódca drużyny Strzelców odczytał apel poległych, po którym złożono wieńce i wiązanki kwiatów. Tradycją uroczystości w zagajniku pod Anielinem jest nadawanie osobom i instytucjom odznak „1939-1940 Hubalczycy”. - Przypadł mi ogromny zaszczyt i przyjemność wręczenia honorowych odznak „Hubalczycy”, za aktywną działalność i za popularyzowanie idei i tradycji hubalowej – powiedział ppłk. Marian Zach, kustosz tradycji i chwały oręża polskiego, wiceprezes Środowiska „Hubalczycy”. Odznaczenia otrzymali - Zespół Szkół Zawodowych im. majora Hubala w Radomiu i 4. Opoczyńska Drużyna Harcerzy Starszych „Trolle” im. majora Hubala. Projekt wręczanej odznaki powstał w 1942 roku w Stanach Zjednoczonych. Zaprojektował ją major Marian Gawron, twórca wielu odznak pułkowych okresu międzywojennego. Po zakończeniu uroczystości uczniowie i przybyli goście delektowali się pobytem w lesie. Hanna Bednarek - Kolasińska Rzecznik RDLP w Łodzi Nasze lasy i leśnicy pomagali Hubalowi w jego walce o wolność Kraju. "Hubal" to pseudonim Henryka Dobrzańskiego, pierwszego partyzanta Rzeczypospolitej Polskiej, który mimo klęski wrześniowej nie zdjął munduru żołnierskiego a dalej walczył. H. Dobrzański urodził się w 1897 r. w Jaśle. Jako żołnierz Legionów Polskich był w 1918 r. internowany przez Austriaków w obozie Saldabos na Węgrzech, skąd zbiegł do Polski, by wrócić do macierzystego pułku. W 1922 r. awansował na rotmistrza. W latach międzywojennych był pierwszorzędnym jeźdźcem na międzynarodowych zawodach hippicznych. We wrześniu 1939 r. objął stanowisko zastępcy dowódcy 110 Pułku Ułanów. Po klęsce wrześniowej utworzył oddział wydzielonego Wojska Polskiego, z którym przybył zza Wisły w Opoczyńskie przez Puszczę Kozienicką, Starachowice, Bodzentyn, Ruski Bród i Hutę w połowie listopada 1939 r. Droga marszu wiodła przez lesiste okolice Studzianny. Odział często biwakował w lesie, zachodząc na noc do gajówek lub odosobnionych chałup. Wymagała tego taktyka partyzancka i bezpieczeństwo miejscowej ludności. Chodziło o przetrwanie i przygotowanie się do wystąpień na wiosnę 1940 r. Potrzebną żywność zdobywano dzięki ofiarności mieszkańców oraz rekwirując kontyngenty przygotowane dla Niemców. CETEŃ. W miejscowości tej, po długiej tułaczce, nieliczny jeszcze oddział Hubala zajął kwaterę u gajowego Chachuły. Hubal nawiązał tu wkrótce kontakt z dawnym kawalerzystą, Eugeniuszem Wróblewskim, leśniczym z Dęby. BIELAWY. W tutejszej leśniczówce oddział spędził wigilię Bożego Narodzenia, w czasie której honory gospodarzy pełnili leśniczy Józef Żulikowski i jego żona. Obecni byli również przedstawiciele społeczeństwa kieleckiego i opoczyńskiego. Dzielono się opłatkiem. Majorowi życzono sukcesów wojennych i doczekania wigilii wolnej Polsce. Ludność Bielaw gościła u siebie partyzantów przez całe święta, aż do Nowego Roku. STEFANÓW. Wkrótce po świętach oddział przeszedł do Stefanowa, gdzie zakwaterował się u Moruszewskiego. Przybywali tu do Hubala różni ludzie, przeprowadzano długie rozmowy i narady. Po dwóch tygodniach oddział opuścił wieś. FRYSZERKA. Partyzanci rozlokowali się tu w dwóch chałupach. Zgłaszali się nowi ochotnicy z Tomaszowa Mazowieckiego, Brudzewic i innych miejscowości. W tym czasie oddział liczył 30 osób. Rozpoczęto ćwiczenia wojskowe i montowanie sieci wywiadowczej. ANIELIN. Major z kilkoma ludźmi kwaterował na skraju wsi u Laskowskiego, resztę umieszczono w sąsiednich chałupach. Nieustannie napływali ochotnicy, odbywały się ćwiczenia. 31 I 1940 r. oddział opuścił wieś, aby tu wrócić jeszcze raz pod koniec kwietnia tego roku i niestety ponieść klęskę. RADZICE MAŁE. Oddział zatrzymał się tu u Jana i Piotra Matusiaków. Stacjonował jedną dobę, a następnie ruszył do Gałek Kszczonowskich. GAŁKI KRZCZONOWSKIE, na pd. od Gielniowa. Oddział stanął we wsi 2 lutego. Tu powiększył swoje szeregi do 312 osób. Wśród nowozaciężnych najwięcej było tomaszowian. Oddział składał się z 3 plutonów piechoty, tyluż plutonów kawalerii i 1 plutonu cekaemów. Zorganizowano intendenturę, pełniono służbę wartowniczą i patrolową. Likwidowano szpiegów. 13 marca przybył do Gałek wysłannik Komendy Głównej ZWZ z rozkazem demobilizacji, na skutek czego duża liczba partyzantów opuściła oddział. Przy majorze pozostało 70 osób. HUCISKO, na pd. od Przysuchy. W połowie marca oddział przeniósł się do Huciska, gdzie zwiększył swój stan do 100 osób. Tu Hubal wraz ze swymi ludźmi spędził święta wielkanocne. Były one jeszcze spokojne, chociaż w okolicy roiło się od niemieckich agentów. W kilka dni później pojawiła się policja, SS i żandarmeria, 30 marca doszło do bitwy. Zginęło wówczas 6 hubalczyków, a 2 odniosło rany. Po stronie niemieckiej było bardzo wielu zabitych. Tego dnia wieczorem, Hubal skierował się w lasy suchedniowskie, a 31 marca przybył do Szałasu Starego, gdzie został otoczony przez wroga. Po walce i próbie przedostania się w Góry Świętokrzyskie zdecydował się na powrót w lasy spalskie. W czasie gdy oddział przecierał się w Opoczyńskie, Niemcy w okrutny sposób przeprowadzili pacyfikację wsi, w których on przebywał. Rozstrzelali ok. 500 chłopów i doszczętnie spalili niektóre wsie. Od 13 kwietnia major stacjonował w okolicach Studzianny. 29 kwietnia, będąc w Wólce Kuligowskiej, otrzymał wiadomość, że tropią go Niemcy. Wobec tego przeszedł do Ponikły, a następnie do Fryszerki, skąd miejscowy młynarz przeprowadził go wraz z resztą oddziału do Anielina. Partyzanci nie zatrzymali się we wsi, lecz w pobliskim gęstym zagajniku. Zostali tu osaczeni przez Niemców. W czasie walki, 30 IV 1940 r., zginął Hubal, śmiertelnie ugodzony w brzuch. Później triumfatorzy wystawili zwłoki w Poświętnem na widok publiczny, domagając się, aby spędzona ludność rozpoznała je. Dotąd nie ustalono, gdzie pochowano dowódcę pierwszego w Polsce i Europie oddziału partyzanckiego walczącego z hitlerowcami. Na skraju zagajnika, gdzie poległ, społeczeństwo ziemi opoczyńskiej w 1964 roku postawiło pamiątkowy głaz z tablicą, a w 1977 roku wykonało szaniec z kamieni z metalową palisadą imitującą lance ułańskie projektu plastyka Śniadeckiego. Więcej informacji o mjr Henryku Dobrzańskim znajdziecie Państwo na stronie www.majorhubal.pl |